Socjalmix

Z Miodowej na Orzeszkową

********************4.03.2010********************


W piątek tj. 26 lutego w Środowiskowym Domu Samopomocy przy ul. Miodowej 7 uroczyście gratulowaliśmy sukcesu Alinie Roguli, która drogą awansu została kierownikiem Środowiskowego Domu Samopomocy przy ul. Orzeszkowej w Kielcach. Wspominaliśmy 10 ostatnich lat, wydarzenia duże i małe, zmiany, jakie się w nas wszystkich dokonały. Przy słodkich wypiekach był czas i na uśmiech ze starych fotek i na łzy przy wspomnieniu jednej z uczestniczek Domu. Barbara tak napisała:
„Smutno nam żegnać się z Tobą
Droga Pani Alinko tak dobra i słodka
Jesteś przecież dla nas niezwykłą osobą
Pomoc nam czyniąc ulgę – Ty nasze złotko
Rad dobrych życiowych wciąż nam udzielałaś
Jesteś źródłem radości, obycia
Smutnych wciąż nas pocieszałaś
Szybko Cię nie zapomnimy
Wszak byłaś nam droga…”

Zespół „Szansa” zaśpiewał piosenki, które pasowały do wspomnieniowego dnia, a których słowa wyrażały nowe wyzwania: „pokonaj siebie, udowodnij, że możesz więcej”(Feel), „świat wokół Ciebie się zmienia”(M.Grechuta), „żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo nie jesteś sam”(Dżem).

Dużo sukcesów i satysfakcji z życiowych wyborów, wiele odwagi, sił, cierpliwości
życzą
Pracownicy i Domownicy z Miodowej


 

Granie na Miodowej

********************6.10.2008********************

Pewnie nie wszystkie koleżanki i koledzy wiedza, że mamy w firmie własny zespół muzyczny składający się z pracowników MOPR. Jego początki sięgają 2006 roku, od kiedy uczestnicy zespołu spotykali się w każda środę w Środowiskowym Domu Samopomocy przy ul. Miodowej 7. W środowych spotkaniach, brali też udział członkowie zespołu "Szansa" - osoby niepełnosprawne z talentem muzycznym.
Obecnie spotykania odbywają się w każdy czwartek po godzinie 16-tej w w/w instytucji.
W skład zespołu wchodzą:
- Tomasz Sowiński( gitara, klawisze, wokal) z Działu ds. Dodatków Mieszkaniowych,
- Ola Banasik (chórki),
- pracownicy Środowiskowego Domu Samopomocy z Miodowej 7 czyli Małgorzata Stefańska (gitara, wokal), Adam Krawczyk(gitara) i Wiola Orłowska(chórki).
Co gramy...Zależy to od naszego nastroju, możliwości, umiejętności, liczby osób zaangażowanych. Głównie jest to repertuar rockowy, bluesowy, a najczęściej jest to „Dżem”, „Budka Suflera” i własne utwory. Autorem nowych aranżacji i kompozycji jest Tomasz Sowiński. Jednym z Jego utworów jest piosenka "Do końca życia".

Potłuczony kryształ i rozwalony obraz,
To świadkowie Twoich niezłych burd.
Kiedy pytam, o co Tobie chodzi?
Spuszczasz głowę i nie mówisz nic.

Spójrz przed siebie, znajdziesz drogi sens,
I nie pozwól nigdy odejść jej.
Może być to najpiękniejszy dzień.
Ruszaj w drogę, nie opuszczaj jej.

Ref.
Jeszcze jedną noc, jeszcze tylko chwilę,
Ja zostanę tu, może w Was coś żyje,
Jeszcze jedną noc, jeszcze tylko chwilę,
Nie zostawiaj tu najwspanialszych wspomnień.

Daję Ci wiarę i co tylko chcesz,
Zostaw urazę i wybacz sobie też.
Idź wreszcie do Niej i zapytaj, czy byś mógł?
Do końca życia w jej sercu zamieszkać znów.



Nasze doświadczenia...Tomek lata szkoły średniej to granie w zespole, Małgosia jest opiekunem artystycznym "Szansy".
Naszym marzeniem jest stworzenie unikatowego w firmie zespołu z prawdziwego zdarzenia, integrującego różne działy MOPR w Kielcach. Poszukujemy osób, których wspólną pasją jest śpiewanie, granie i dobra zabawa. Znaleźliśmy doskonały sposób na oderwanie się od pracy i codziennych obowiązków, dołączcie do nas!!!!
Prosimy o kontakt: Tomasz Sowiński 041 3444085.

 

Ślub

*******************25.07.2008r.*******************



Członkowie zespołu Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie MOPR Kielce w trybie pilnym informują, że miasto Kielce straciło kolejnego wartościowego kawalera. Na szczęście został On oddany w bardzo dobre ręce.
Ślub naszego kolegi Adama Dulnika z Eweliną Olszewską odbył się w dniu 19 lipca 2008 o godz. 18.45 w Pionkach - w pięknym kościele pod wezwaniem Św. Barbary.
Życzymy młodej parze miłości na całe zycie!

 

Szczęściarz

*******************21.05.2008r.*******************



I znowu na emeryturę przechodzi kolejny nasz pracownik - słynny Pan Wacław Kowalczyk z Działu Pomocy Środowiskowej, czyli tzw. „Komputerów”.
Z tej okazji pragniemy przypomnieć archiwalny już wywiad, jakiego w roku 1998 beneficjent (przymuszony służbowym poleceniem swej ówczesnej kierowniczki!!!) udzielił naszej niestrudzonej kronikarce Wincentynie Kadłubek, która oto pozwoliła sobie na skomentowanie zaistniałych od tamtego czasu różnic(w nawiasach).

- Panie Wacławie ile to już lat w MOPSie? (Obecnie w MOPRze–red.)
- Cztery (a tu już czternaście latek przeleciało), i pod tym samym Kierownikiem, (i tu zaszły zmiany, bo już trzecia kierowniczka, a i dyrekcja też trzecia Nim zawiaduje. Mało tego, nie ruszając się z miejsca, Pan Wacław pracuje już w trzecim dziale...). Nie narzekam (nie wolno mi!). Pierwsze kroki jak zwykle były trudne,
bo musiałem nowy program komputerowy poznać (i na koniec też nowy i niejeden program przyszło się nauczyć!).
- Wcześniej był Pan nauczycielem?
- Moja aktywność zawodowa dzieli się na trzy okresy:
1) praca pedagogiczna – 16 lat,
2) ochrona środowiska – 15 lat,
3) MOPR.
Uczyłem wszystkich przedmiotów, jakie istnieją w szkole podstawowej, tylko w różnym czasie, ale głównie matematyki
i fizyki. Z województwa radomskiego, w ramach łączenia rodzin, przeniosłem się do Kielc, gdzie z braku etatów nauczycielskich znalazłem pracę w Wojewódzkim Ośrodku Badań i Kontroli Środowiska, w dziedzinie ochrony nad hałasem, jako że z wykształcenia jestem fizykiem.
- Pracuje Pan w otoczeniu samych kobiet, a i w domu jest Pan rodzynkiem.
Jak z tym żyć?
- Nie ma to dla mnie znaczenia. Od początku pracowałem w środowisku sfeminizowanym, dlatego mówię: „Cóż ja pocznę biedna dziewczyna?” Nawet w książeczce ubezpieczeniowej w rubryce zawód mam wpisane: nauczycielka. (Na odsiecz do Działu dwóch młodych mężczyzn Panu Wacławowi dodano).
- Pan Wacław znany jest z tego, że dba o linię. Nigdy nie je w pracy.
(To co było, minęło, bo niestety nie raz dał się skusić na rozkosze podniebienia z miejscowej piekarenki - dojrzał wreszcie do tych przyjemności... co bedzie dalej??? )
- Zdarzają się jednak takie okazje jak imieniny. Wtedy realizuję powiedzenie:
„Niech brzucho diabli wezmą, byle gospodarza zniszczyć!”
- Znany jest Pan ze swej skrupulatności w prawidłowym obiegu dokumentów. Jak wykrywa Pan pomyłki?
- „Kto to widział, kto to słychał, żeby babce było Michał! Ale jeszcze większa bida, kiedy chłopu chłopu jest Brygida.” Sam na rozładowanie stresów mruczę sobie
pod nosem: „Nie klnij, psiakrew, bo to grzech jak jasna cholera!”
- Mówią, że jest Pan najbardziej zapracowanym mężczyzną w MOPRze. (Ostatnio konkurencja dla Pana Dyrektora?)
- Nie lubię mieć zaległości, a lubię trudne sprawy, skomplikowane decyzje, wymagające poświęcenia większej ilości czasu. Stąd może wynika moje zapracowanie.
- Podobno aktywnie pomaga Pan w domu?
- Oczywiście! Jako uniwersalny robot domowy: zmywa, sprząta, robi zakupy, a także przetwory. Gotuję jednak tylko wodę na herbatę.
- W takim natłoku obowiązków, czy znajduje Pan czas wolny? Jakie są Pańskie zainteresowania?
- Cóż, dobra książka albo krzyżówki. Lubię książki historyczne, beletrystykę. Rozwiązuję wszystkie krzyżówki, ale preferuję te klasyczne. Lubię jazdę na rowerze (zepsułem już dwa rowery córkom!). Co do wypoczynku to nigdy nie byłem na wczasach zorganizowanych. Urlop spędzałem pomagając w gospodarstwie rodziców, a obecnie teściów. Tęsknię do życia na wsi...
- Wasz Dział uchodzi za zgrany…
- I zapracowany!
- A co na temat Pana Wacława sądzą koleżanki z Działu?
- Koleżeński, pomocny, porozmawia na każdy temat. Zawsze doceni elegancję kobiet, a ponadto dobry w tańcu – podkreśla Ania Olesiak.
- W ogóle z Wackiem politykujemy oboje, bo dziewczyny nie są w temacie – dodaje Wanda Marzec.( tak było kiedyś - dziś niesposób)
- Jest pracowity jak pszczółka, bez niego jakby brakowało jednej ręki. Jest wzorem męża – dodaje Ania Piechociak – Ale mężczyzny nie można za dużo chwalić!
- Dziewczyny nie mogą bez Pana żyć!
- A ja bez dziewczyn!
I cóż, pozostanie im tylko płacz i zgrzytanie zębów z przyszłej po Panu Wacławie TĘSKNOTY!!!!
***

 

Wszystko co dobre kiedyś się kończy!

*******************7.04.2008****************
Wszystko co dobre kiedyś się kończy!

Osoby związane z Ośrodkiem od lat, muszą już (NIESTETY) - zgodnie z przepisami prawa - przejść na zasłużoną emeryturę. Niebawem odchodzą:
Krystyna Lutwin – kierownik Rejonu Opiekuńczego „Os. Jagiellońskie”
Aldona Surowiec – inspektor Działu Spraw Pracowniczych i Administracyjnych.
Jakie pozostaną w naszej pamięci?
Oto garść wspomnień i peanów na Ich cześć „wymęczonych” przez zapracowaną kronikarkę MOPR Wincentynę Kadłubek.


***


Co?! Krysia na emeryturę?!

Skromna, dociekliwa Krysia, stale z torbą pełną akt,
Co prawie pełnoletności w MOPRze/MOPSie doczekała.

Lat dwanaście na Rejonie „Jagiellońskim” szefowała,
A wcześniej też i na Studziennej ciężko się naharowała.

Rzadki to przypadek, żeby z biura do rejonu przeszedł kto.
Jej się w pełni to udało, a sukcesy znane są.

Ze spokojem każdą trudność i przeciwność losu przyjmowała,
A problemom i kłopotom, nigdy się nie poddawała.

Kolorowych fiszek, kartek, co do spraw nam przyczepiała
Nic już chyba nie zastąpi, nawet artyleria cała.

Trzech chłopaków wychowała, nawet wnusi doczekała.
Żadne to dla Niej wyzwanie, aby etat w domu miała.

***


Kobieta z charakterkiem

Aldona (przez jednego z kolegów nazwana Donką) to osoba na wielu dziedzinach życia się znająca. Ma doświadczenie w różnych kwestiach. Ba! Nawet w przechodzeniu na emeryturę, bo raz już się na nią „udała”, ale szybko wróciła „do swoich”.
Gotowanie, czy szydełkowanie nie mają przed nią tajemnic. Jej przepisy na śledzie, czy to „czerwone”, czy z rodzynkami, czy po litewsku, krążą już po mieście
i kraju. A szydełkowe czapeczki, kwiatuszki - robione czysto po koleżeńsku - zdobią niejedną znajomą główkę.
Jako że z pierwszego wykształcenia jest pielęgniarką wielu współpracownikom rad medycznych fachowo udziela, często również „chętnym” robi zastrzyki i opatrunki.
Powszechnie znane jest Jej zamiłowanie do baaardzooo(!) wysokich obcasów (na niskich już nie potrafi się poruszać) i wyszukanych strojów, często samodzielnie dzierganych
lub przerabianych na zasadzie: Polka potrafi zrobić z niczego coś. To zainteresowanie modą wcale nie niesie za sobą rujnujących kosztów. Aldona wyszuka okazjonalnie takie ciuchowe perełki, że aż zazdrość bierze.
Nadto ma przysłowiową „rękę” do kwiatów doniczkowych. A gdy Jej się nudzi to zabiera się za… porządki.
Prawdziwą dumą dla Niej są dzieci oraz studiujące w Warszawie i Krakowie wnuczęta (a także ich kotka Dyźka).
To postać barwna i taka też w naszej pamięci pozostanie.

W.K.

 
Więcej artykułów…